Stellaris to jedna z bardziej oczekiwanych od lat gier strategicznych. Znane ze swoich historycznych gier strategicznych studio Paradox Development zwróciło uwagę na gwiazdy grą, która chce wykreować poczucie kosmicznego majstersztyku bazując na wszechobecnej losowości wszystkiego, począwszy od galaktycznej mapy po cechy charakteryzujące poszczególne gatunki obcych.

Ale czy w mariażu tradycyjnego systemu 4X ze złożonością swoich dotychczasowych produkcji, Paradox odnalazł właściwą równowagę czy tylko poszedł na kompromis i to wielokrotnie? Poniżej przeczytacie, co o tym myślę.

Stellaris to prawdziwa hybryda. W tym projekcie wątki z gier 4X zostały przewlekane tradycyjnymi nićm,i z których Paradox wyplata swoje najlepsze gry strategiczne. Tak rzecz ujmując osiągnięto sukces, inteligentnie rozpoznano które elementy dobrze się przysłużą, a które można spokojnie odesłać w niebyt, lub poprzerabiać je tak by pogodzić przyjemne z pożytecznym. Jak dotąd jest to najelegantsza i najprzystępniejsza gra strategiczna, z interfejsem który nie odstaje od Crusader Kings II czy Europa Universalis IV, lecz przerobiony został niemal w całości tak, by ukryć niepotrzebne zawiłości a uwagę skupić na rzeczach istotnych tylko w danej chwili.

Można pokusić się o założenie, że skoro jesteś zainteresowany Stellaris, to już wiesz czego spodziewać się po grze typu 4X oraz na czym polega różnica w odniesieniu do klasycznych gier strategicznych. Być może zwabiły cię tutaj raczej dynamiczne historie fantastycznonaukowe niż podatki i handel – i jeśli tak jest, to mam tutaj zwarty opis tego, co Stellaris pragnie osiągnąć. Dla spragnionych wiedzy opowiem, jak sprawnie to wszystko działa.

Stellaris

Gry 4X zawdzięczają swoja nazwę czterem głównym modułom jakie tworzą rozgrywkę a są to: eXploracja, eXpansja, eXploatacja i eXterminacja. Na samym początku twoja wybrana nacja, frakcja lub rasa bada świat, począwszy od swojego najbliższego otoczenia, następnie buduje nowe osady by się rozwijać i powiększać, pozyskuje nowe surowce oraz buduje i rozwija relacje z innymi, by na koniec wyeliminować każdego kto jej wejdzie w drogę. Balans pomiędzy każdym z czterech X-ów zależy od twojego stylu gry oraz szczególnych sytuacji w jakich możesz się znaleźć. Generalnie, kształt takiej gry przechodzi od odkrywania zamglonych obszarów mapy do pokolorowania jej na czerwono, niebiesko, zielono, żółto bądź różowo.

Stellaris nawiązuje do tej formuły ale nie umila marszu po dominację gdyż zapożyczony został także mniej przewidywalny i liniowy kształt gry znany z dotychczasowych strategii Paradoxu. Zaczynasz grę od pojedynczej planety, rodzimego domu twojego gatunku, większość pozostałych graczy zaczyna z tej samej pozycji. Podróżowanie z prędkością nadświetlną jest jednym z wczesnych odkryć i pewnie początkową fazę gry poświęcisz na odkrywanie własnego systemu, poszukując złóż eksploatacyjnych na pobliskich planetach i księżycach by przygotować się do podroży w głąb galaktyki.

Jednak zanim gra się jeszcze rozpocznie, twój wybór technologii podróżowania będzie definiował sposób w jaki przebiegać będzie eksploracja. Możesz wybrać jedną z trzech dostępnych: zakrzywiającą, nadprzestrzenną lub czasoprzestrzenną. Każda będzie w sposób fundamentalny modelować przebieg twojej rozgrywki od początku do końca. Wybór technologii zakrzywiającej możne zapędzić cie w tzw kozi róg, czyli trafisz na ślepą uliczkę a dookoła będą tylko złośliwe ameby, natomiast podróżowanie nadprzestrzenne lub czasoprzestrzenne wolne jest od takich ryzyk, ale ma swoje własne minusy.

Stellaris

Bez względu na wybór typu technologii podróżowania statki badawcze przeprowadzą większość twojej eksploracji. Są one połączeniem statku eksploracyjnego i zwiadowczego, zdolnego do zbadania nowego systemu, oznaczenia znajdujących się w nim surowców oraz przeprowadzenia analizy występujących w nim anomalii. Anomalie i podobne im odkrycia stanowią jedno z większych, widocznych odstępstw od tradycyjnego modelu 4X.

Niektóre są czymś na kształt kosmicznego odpowiednika „goody huts”, znanego z Cywilizacji, który zwiększa współczynnik wydobycia lub tempo badań, jednakże nawet te mini zdarzenia zyskały na znaczeniu poprzez jakość towarzyszącego tekstu, który je opisuje. Jedną z większych zalet Stellaris – dziwnych zalet jak na grę strategiczną, są opisy. Od humorystycznych not dyplomatycznych, które zawierają postawy etyczne w schludnie zebranych słowach aż po długie łańcuchy zdarzeń wraz z cudami i tajemnicami jakie w sobie kryją, Stellaris dodał sporo smaczku do tekstu i to tak dobrze, że staje się to fabułą.

Jest to najlepiej napisana gra strategiczna od czasów Alpha Centauri, czerpie pomysły od niemal każdego rodzaju fantastyki stwarza im miejsce na dodanie kolorytu, taka galaktyka potrafi zaciekawić. Podczas gdy pojedyncze odkrycia działają jak wspomniane „goody huts”, to bardziej złożone wydarzenia łączące się ze sobą, są niemal odzwierciedleniem historii z gry Sunless Sea. Rożne ścieżki rozwoju, różne możliwości oraz zakończenia, które formują twoje imperium oraz odkrywane rasy i gatunki. W ten sposób gra oddaje cały swój aromat, wplatając pomiędzy strategiczne moduły, pragnienie opowiedzenia fantastycznej historii kryjącej się za każdym nowym słońcem.

Stellaris

Nigdzie nie występuje podobny kryzys, jaki spotykamy w końcowym etapie gry. To nie są już łańcuchy zdarzeń tylko eksplozje zdarzeń, burzące dotychczasowa rozgrywkę poprzez wprowadzenie do niej nowych zagrożeń, które rozrywają imperia na części. Wyzwalane są one przez graczy, zarówno człowieka jak i AI a element losowości określa jak i kiedy się rozpoczną. W grze muszą pojawić się pewne elementy zanim taki kryzys zaistnieje, a i wtedy jest możliwość ich wygaszenia. Gry strategiczne mogą być budowane na fundamencie z samych liczb ale jedna z większych zalet Stellaris, całkiem nieoczekiwana patrząc na jej rodowód to wyniesienie także słów na identyczny poziom.

Niemniej porozmawiajmy o liczbach. Powodem powstawania ciągu zdarzeń i sytuacji kryzysowych włączając w to nie poznane jeszcze rasy obcych na pozostałym obszarze galaktyki jeszcze przed odkryciem technologii podróżowania, jest dodanie zmarszczek do naturalnego rozwoju gry 4X. Takie samo działanie widzimy w grze Fallen Empires, gdzie imperia to rozdęte, potężne ale pogrążone w stagnacji byty AI, z których każdy posiada własny typ osobowości. Wszystkie te elementy przerywają marsz do zwycięstwa, jedne rzucają kłody pod nogi by nas spowolnić, inne, bardziej intrygujące, dają nam możliwość wyboru trasy alternatywnej.

Zamiast podążać według wytyczonej ścieżki wiodącej do zwycięstwa, unikając przeciwności a wykorzystując dopalacze prędkości, ty raczej odkrywasz możliwości. Oczywiście, możesz bezlitośnie wykorzystywać i eliminować w sposób jaki nie zawsze jest wykonalny lub nie do przyjęcia w CK II lub EU IV. Pomimo, że znamy warunki zwycięstwa, gra zachęca do wybrania bardziej malowniczej ścieżki. Wędrowanie nieprzetartym szlakiem i podziwianie uroków otoczenia ma tutaj tyle samo wartości co podążanie zwartym krokiem ku chwale.

Stellaris

Pomimo wszystkich rozmaitych zdarzeń i różnorodnych ras obcych jakie poznasz, Stellaris jest względnie przejrzyste jeśli chodzi o liczby. Zasoby naturalne mamy tylko trzy, z których dwa wydobywamy z mapy, a jeden jest pochodną twojego statusu oraz kontroli nad populacją. Fizyczne zasoby to minerały i energia, są one zasadniczo formą galaktycznej waluty oraz materiałem zbrojeniowym, z którego buduje się statki i umocnienia planetarne. Krótko mówiąc, minerały pomagają budować podwaliny imperium a energia zapewnia, że nie wyłączą nam światła.

Oba zasoby można wykryć na planetach i gwiazdach przy użyciu statków badawczych. Oczywiście będziesz chciał zbudować kopalnie do pozyskiwania wszystkiego w obrębie swojego imperium, a mapa galaktyki wykonuje tu świetną robotę podświetlając precyzyjnie co jest dostępne w każdym systemie oraz czy statek konstrukcyjny wybudował już niezbędną infrastrukturę by odbierać należne korzyści. Dopóki sprawy w grze się nie skomplikują w wyniku późniejszych konfliktów, połyskujące zielone cyferki obok słupków minerałów i energii powinny stale i miarowo wzrastać.

Nie będziesz musiał martwić się inflacją lub kursem wymiany ani też kosztami dostarczania minerałów z rodzimej planety do oddalonego posterunku. Dopóki liczby idą w górę możesz wydawać zasoby w miarę ich napływu, nie przejmując się z jakiego kierunku dostawy przybywają. Zarządzaniem zasobami i eksploracja w Stellaris jest niezmiernie prosta do opanowania, nawet gdy w miarę rozwoju technologicznego odblokujemy kolejne zasoby strategiczne możliwe do pozyskiwania, to ich wydobycie i transport sprowadza się do prostego zabiegu jakim jest przejecie kontroli nad odpowiednim systemem gwiezdnym i wybudowaniu infrastruktury, która rozpocznie cały proces ekstrakcji.

Stellaris

Wydaje się, że jest to właściwe rozwiązanie dla strategii, która stara się zainteresować gracza zawiłościami jakie mogą pojawić się na drodze rozwoju imperium niż jego podstawową infrastrukturą. Od samego początku gry, kiedy to decydujesz się na uformowanie swojego gatunku oraz systemu politycznego czy tez wybierzesz losowo wygenerowany świat i ustrój, Stellaris stawia cię w bardzo specyficznej roli. Pewna grupa cech, tych dobrych i tych złych, która zostanie przez ciebie wybrana lub losowo przypisana, zdefiniuje twoją rasę. Cech negatywnych mamy tylko kilka niemniej wystarczy bym powstrzymał się od próby zabrania kupy głupkowatych meduz w kosmos. Wartości etyczne nie zostały sklasyfikowane ani jako pozytywne ani negatywne, jedynie umożliwiają lub blokują niektóre działania. Jesteś ksenofobicznym demokratą, przerażonym na widok każdego cienia przemykającego przez kosmos? A możne władasz rasą pacyfistów i fanatyków religijnych? Wolałbyś zbudować federacje galaktyczną stojącą na straży pokoju lub przeciwnie, zawiążesz szemraną koalicję, gotową zadać cios gdy tylko miecz stanie się wystarczająco długi i mocny?

Każdy wybór niesie za sobą pewne ograniczenia. Niektóre kodeksy etyczne nie pozwolą ci na stworzenie niewolników z twojej własnej rasy, którzy podnoszą produkcje kosztem zadowolenia; inne nie pozwolą ci na podjęcie pewnych decyzji podczas ciągu kolejnych wydarzeń. Wszystko począwszy od migracji twoich obywateli miedzy systemami aż po poziom planetarnego bombardowania, jaki używany jest do osłabienia obronności przed rozpoczęciem inwazji na planecie określone jest przez poglądy twojej rasy. W tym sensie, Stellaris narzuca ci warunki jak w RPG, tworząc granice, których nie wolno ci przekroczyć; osoby, które z tej gry otrzymają najwięcej to takie, które przejmą pałeczkę RPG i pobiegną z nią do mety.

Stellaris

Postacie, które obejmują stanowiska w twoim imperium nie są tak liczne ani tak przekonywająco wyraziste jak te z Crusader Kings II gdyż Stellaris nie skupia się na historiach interpersonalnych, co czyni tę grę tak wyśmienitą. Naukowiec eksplorujący granice wszechświata i granice wiedzy może otrzymać dodatkowe umiejętności jako rezultat zdobytego przez nią doświadczenia ale nie będzie mieć rodziny o którą może zadbać po powrocie do domu. Liderzy zdobywają bonusy w oparciu o ich własne umiejętności a różne typy ustroju posiadają inne zasady na bazie których zmienia się twarz na świeczniku władzy, niemniej osobistość na szczycie działa na rzecz wszystkich istot w imperium niż dla określonych jednostek pośród tych ras.

Z perspektywy dyplomacji, czyni to grę bardziej spójną. Masz do czynienia z rodzajem negocjatora niż z osobą, która kieruje się tylko własnymi aspiracjami wplątanymi w potrzeby i zagrożenia imperium. Ten trend przewija się przez całą grę, jest schludny, czytelny i zwarty. Oczywiście, to jest „wielka strategia na skalę galaktyki” jak mówi podtytuł, ale Stelaris to gra, która cały czas odkrywa swoje karty. Pojawiają się w niej niespodzianki, zarówno przyjemne jak i niebezpieczne, ale dano nam możliwość śledzenia i dopilnowania każdego elementu rozgrywki w każdym jej momencie. W porównaniu z bogactwem złożoności poprzednich produkcji Paradoxu, Stellaris może wydać się albo rozczarowująco anemiczne albo wyjątkowo okrojone, w zależności od twoich oczekiwań po tym tytule. Chociaż sam odnajduję w grze elementy zbyt ubogie, to całość uważam za niezwykle bogatą produkcję.

Stellaris

Integralność systemowa, przejrzystość statystyk i interakcji sprawia, że wszystko widać jak na dłoni. Chcesz wiedzieć dlaczego ta ślimakowata partyzantka nie godzi się na pokój? Gra wyłoży ci wszystko w sposób zrozumiały niemal natychmiastowo, tak abyś mógł wykombinować jakie kroki należy podjąć by zmienić stan rzeczy. Zauważyłeś nagły spadek przyrostu energii? Przejedź nad słupkami surowców na górze ekranu, a podpowiedź wszystko ci wyjaśni (prawie na pewno masz zbyt wiele statków w swojej flocie, które nie zostały zadokowane na oszczędzającej energię orbicie).

Walka z drugiej strony jest kulejącym elementem w stosunku do reszty gry. Komponenty oraz rozmiary każdego pojedynczego statku wyrażone są w postaci liczby reprezentującej siłę bojową. Całkowitą siłę floty stanowi suma złożona ze wszystkich wchodzących w jej skład statków. Jednakże, za tymi numerami kryje się wiele zawiłości, które mogą sprawić, że potencjalnie najmocniejsza flota da plamę.

Po pierwsze tracisz nieco siły bojowej za każdym razem, gdy wróg zniszczy twój statek. To oznacza, że pojedynczy statek posiadający siłę bojową o wartości 1000 będzie miał przewagę nad grupą statków o łącznej sile bojowej 1200. Siła takiej złożonej floty będzie stopniowo maleć w miarę trwania bitwy, podczas gdy ten jeden statek o sile 1000 będzie operował 100% swojej siły bojowej, aż do momentu gdy zniszczony rozleci się na części. Idąc dalej tym torem, siła bojowa nie bierze pod uwagę komponentów jakie mogły zostać umiejscowione tak, by stanowiły potencjalne zagrożenie. Broń dzieli się na trzy typy, laserowa, balistyczna i rakietowa; podobnie konkretne tarcze ochronne działają lepiej tylko przeciwko konkretnemu typowi ostrzału. Siła bojowa floty podaje szacunkowa wartość jak sobie poradzi w równej walce, ale bitwy nie zawsze są równe. A ponieważ konflikty zasadniczo rozgrywają się na mapie i wyglądają całkiem przyzwoicie gdy się toczą, to przynajmniej mamy mały element symulacji. Powolne statki będą miały problemy ze skróceniem dystansu do wroga, co może być problemem jeśli nie wyposażyliśmy ich w broń dalekiego zasięgu.

Stellaris

Podsumowując, bazowanie na wartościach siły bojowej oraz na opcji automatycznej konfiguracji konstrukcji i modyfikacji statku prowadzi do katastrofy. Ustawienia na ekranie projektowym statku są łatwe do przeprowadzenia a możliwość automatycznego powrotu floty do najbliższego kosmoportu w celu przeprowadzenia modyfikacji przez proste kliknięcie ikonki jest zbawienna. Niemniej, spędziłem mnóstwo czasu budując i modyfikując swoje floty i często czułem, że ich sukces w bitwie to do pewnego stopnia zwykły łut szczęścia. Nie posiadając odblokowanej technologii do szybkiego przebicia się przez tarcze wroga, zbrojny podbój galaktyki staje się znacznie droższy i czasochłonny.

Mimo to technologia nie całkiem sprowadza się tylko do czystego przypadku, chociaż badania to także obszar gry, gdzie podobnie jak bitwy nasza przejrzysta perspektywa została zmącona. Badania technologii prowadzone są w trzech dziedzinach, zakończenie prac nad daną technologią pozwala na wybranie kolejnej nowej opcji. Nowe opcje pojawiają się losowo, niemniej ich waga odpowiada aktualnemu rozwojowi ogólnego drzewa technologicznego. Sporadycznie pojawi się unikatowa technologia lub kosztowny wynalazek z jak się wydaje dużo późniejszego etapu gry.

Zazwyczaj masz trzy idee do opracowania, ale możesz zobaczyć więcej opcji, co wymaga odkrycia niezbędnej technologii, która to umożliwia lub skanować jak najwięcej rozbitych pozostałości po wrogich statkach, gdzie pozyskujemy informacje o technologii i biologii obcych ras. Początkowo cały system badań sprawia wrażenie kolejno wyciąganych kart z podstępnej talii, grasz zatem tym co masz w ręku mając nadzieję, że wszystko pójdzie jak najlepiej. Niemniej można też oszukać talię zamieniając naukowców miejscami pomiędzy badanymi dziedzinami.

Stellaris

Intuicja słusznie podpowiada, by umieszczać naukowców do tych badań, w których ich indywidualne umiejętności najwydajniej podniosą tępo pracy. Ale jeśli rozważysz zamianę nanotechnologa w obszarze badań biologicznych na kogoś z zamiłowaniami do militariów to zwiększysz szansę na wylosowanie jakiejś szczególnej karty (najprawdopodobniej opracujesz przerażającą broń bakteriologiczną). To jeden z kilku obszarów w grze, gdzie możesz zamieszać cyframi na swoją korzyść i nieco poprawić perspektywę na przyszłość chociaż bezpośrednio tych cyfr nie widać. Mało to klarowne jak na grę gdzie istnieje tak wiele przejrzystości.

Większość idei, jakie mamy do wyboru poukładana została tematycznie, co według mnie ma sens. Zawirowania historyczno – polityczne oraz personalne zostały zastąpione przez bardziej monolityczną perspektywę: teraźniejszość, która dla przemierzających galaktykę cywilizacji jest znana, natomiast przyszłość już nie. Dlatego właśnie tajemnice i cuda Stellaris często występują na krawędzi tego co jest znane: na ekranie technologii, w ponad-wymiarowej grozie czy duchowym przebudzeniu łańcucha zdarzeń. Jest to gra 4X, która mocno opiera się na eksploracji i eksploatacji, pyta co chcesz odnaleźć i jak zamierzasz sobie z tym poradzić niż ile światów zamierzasz podbić, pomimo że wiele kampanii kończy się inter-galaktyczną wojną.

I to jest genialne, oczekiwałem czegoś bardziej pogmatwanego, nie zaś czegoś tak uporządkowanego i to po same brzegi. Nie pozostawiono tu miejsca na chaotyczną symulację, która jest integralną częścią Crusade Kings II. Stellaris jest znacznie bliżej gier 4X jak Sword of the Stars, Distant Worlds, Ascendancy, itp, z których czerpie swoją inspirację, o wiele bardziej niż z tych wspaniałych, historycznych tytułów gier strategicznych studia Paradox Development; niemniej gra została tak skonstruowana aby zostało miejsce na rozbudowę w pewnych obszarach. Dyplomacja i polityka sprawiają wrażenie bazy na jakiej zgadzamy się budować niż gotowych, w pełni ukształtowanych systemów, a natura wielowątkowych zdarzeń otwiera cały szereg okazji dla nowych historii.

Stellaris

Mówiłem, że oczekiwałem czegoś pogmatwanego i część mnie miała nadzieje na coś bardziej zawiłego. Ta zawiłość może nadejść z kolejnymi rozszerzeniami lub kolejnym DLC, na razie Stellaris jest bardzo ugruntowane i stabilne, ale też trochę za bardzo uporządkowane i zbytnio usprawnione. Jest jedną z najbardziej dopracowanych kosmicznych gier 4X w jakie do tej pory grałem, co z łatwością dało się odczuć. Pomimo całej tej pseudo losowości, niesłychanemu wpływowi Fallen Empires oraz licznych innych funkcji, gra wstrząsnęła formułą 4X wystarczająco mocno by zaczęła się chwiać, mamy zatem grę, którą można zrozumieć, przeanalizować i opanować. Takie granie sprawia i będzie sprawiało wiele radości, mimo, że mnie osobiście ciągnie do tej początkowej fazy eksploracji kiedy cała galaktyczna mapa zamiast odnajdywania nowych sposobów na przetrwanie, stała się miejscem wycinania konkurencji.

Wielkim eksperymentem tej gry nie była zmiana scenerii z historycznej na fantastycznonaukową, lecz decyzja by stworzyć grę podobną Cywilizacji z elementem ekspansji o niewielkiej złożoności i motywami symulacji zapożyczonymi z wielkich strategii. To właśnie ta symulacja żyjącej galaktyki wpłynęła na tak mały stopień złożoności, ale to co otrzymano to precyzyjnie i misternie nastrojony mechanizm. Mniej nieprzewidywalny i mniej zaskakujący niż jego przodkowie, za to o znacznie zgrabniejszej konstrukcji.

Podsumowanie

Autor w bardzo przychylnych lecz bardzo trafnych słowach uwypukla różnice dzielące Stellaris od poprzednich produkcji studia Paradox oraz strategii 4X. Recenzja nie obejmuje wielu dodatkowych aspektów i elementów gry, niemniej jest bardzo bliska moim odczuciom i uwagom na jej temat. Ze swojej strony dodam tylko, że momentami może sprawiać wrażenie monotonnej, zwłaszcza na dalszym etapie. Pomocne będą dodatki oraz „mody” dostępne w serwisie Steam, których w chwili publikacji są ponad 4 tysiące.

Zaktualizowano oprawę graficzną w stosunku do artykuł źródłowego.