Skocz do zawartości

Marcin Przybyłek

🐲 Ater Dracones
  • Liczba zawartości

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6
  • Opinia

    N/D

Ostatnia wygrana Marcin Przybyłek w dniu 13 Kwiecień

Użytkownicy przyznają Marcin Przybyłek punkty reputacji!

Reputacja

27 Dobrze się zapowiada

1 obserwujący

O Marcin Przybyłek

  • Tytuł
    Civilian

Profil

  • Płeć
    Mężczyzna / Male
  • Lokalizacja
    Polska
  • Kraj
  • Hobby
    Pisanie książek, filozofia, psychologia, fizyka.

Dane kontaktowe

Star Citizen

  • RSI Handle
    Aymore
  • Referral
    STAR-KXS4-K2JC
  • Ulubiony statek
    Constellation Andromeda

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. To była przygoda jeszcze sprzed PTU :). Teraz już boję się tych misji :). Za jakiś czas opiszę też zabawną z Lyrii
  2. [Handle: Aymore] [Public Monicker: Martin Ann Drimm] [Refferal Code: STAR-KXS4-K2JC] I znowu wziąłem misję oczyszczenia jakiejś bazy z nielegalnych, agresywnych brzydali (wiecie, chodzi o zlecenia dla najemników - "mercenary"), a działo się to na planecie Hurston, zanieczyszczonej, ale klimatycznej (kto był, ten wie). Wyruszyłem z Lorville (stolicy globu) nocą i doleciałem do wskazanego miejsca, gdy pierwsze promienie porannej zorzy oświetlały wschodni widnokrąg. Baza otoczona była działkami, które mnie oczywiście ostrzelały, więc przyziemiłem poza ich zasięgiem (zawsze znajdzie się jakiś duży głaz, który zasłoni mój statek, tym razem był to Mustang, którego intensywnie testowałem) i wysiadłem celem dotarcia na miejsce na piechotę. Działka pelot nie ruszają piechociarzy. Wykonałem kilka kroków, a tu widzę, że inny gracz z tymi działkami ostro walczy. Lata tłustą krypą i kropi, że aż miło. Okej, myślę sobie, może je załatwi. Wracam do statku, startuję, ostrożnie podlatuję... Nie strzelają! Zuch. Działka spacyfikowane. Ląduję obok statku gracza (dość mocnej jednostki typu Cutlass) i tup, tup, do nawiedzonej bazy. Patrzę na wskaźnik gości do eliminacji, jest 3/8 żywych. Czyli nic dla mnie nie zostanie, bo właściciel Cutlassa już ich kroi.. Ale idę i piszę, że "Friendly approaching". Zjeżdżam windą. Szukam. W tym czasie przyszła moja Ania (żona) i zaczęła komentować, zadawać pytania i zrobiło się zabawnie, bo moja duszka potrafi mnie rozbawić, gdy o coś pyta. Wreszcie widzę gracza. Stoi, gapi się na plakat. No, nie strzelę do niego. Może poszedł siku i zostawił swoją postać? Rozglądam się, nie ma wrożków, ostrożnie podchodzę, żeby mnie idiota nie zabił (podczas jednej z poprzednich podobnych misji jeden zapaleniec ukatrupił mnie, ledwie zjechałem windą). Podchodzę. A gość się gapi na plakat, pokazuje na niego i... Gada. Dziwne. Gracze nie gadają. Ale nie dociera do mnie, że to enpec, moja inteligencja śpi. Tamten gapi się na szyld, komentuje, okej, rozglądam się, widzę trupy i wreszcie decyduję się (podżegany przez Anię), żeby "graczowi" strzelić w łeb. Podchodzę od tyłu i klasycznym strzałem w tył kasku... A tu counter pokazuje 2/8. To był enpec!!! Penetruję bazę dalej, widzę kolejnego wrożka stojącego jak debil, nieruchomo, no to trach. 1/8. I ostatni, podobnie "groźny". Co tu się stało, zastanawiam się, gdzie jest tamten gracz? Dociera do mnie, że musiał zginąć podczas czystki, a enpece po tym wszystkim zgłupieli. Zgarniam część kasy (z 7000 za kontrakt dostałem jakieś 2700, bo ubiłem 3 na 8 przeciwników), wracam windą, wychodzę na zewnątrz, widzę jego statek. Mmm, warto go zwiedzić. I szczęście - zostawił otwarty właz. Chociaż Cutlass ma jedno skrzydło urwane (pewnie od walk z wieżyczkami) i trochę dymi, chyba nadaje się do lotu. "Ukradnijmy go!", podnieca się Ania. Okej! Wchodzę przez tylny trap, żeby dojść do sterówki, a w ładowni widzę śliczny nowy łazik firmy Tumbril. Cyclone. Hej! Nie jeździłem takim! Ładuję się na siedzenie kierowcy i hulaj dusza! Wyjeżdżamy z ładowni na powierzchnię globu i robimy rodeo! Jedziemy, kluczymy między głazami, robimy slalom, kurz sypie się spod kół, wstaje słońce, pędzimy przez złotą prerię! Wreszcie zawracamy, żeby tym razem polatać Cutlassem. Dojeżdżamy, a tu ożywa jedno z działek pelot i jak nie zacznie do nas kropić! Wyskakuję z łazika i pędzę do mojego Mustanga, patrzę, jak obrywa od działka! Dobrze, że zostawiłem silnik włączony i działają osłony! Wskakuję, startuję, uciekam. Skrzydło urwane, kokpit roz<piiii>lony, lecę na jednym silniku, powoli, ale lecę, uciekłem z zasięgu dział i pyrgam ledwo ledwo do Lorville, żeby mi grata naprawili. Patrzę, a tu mija mnie potężna jednostka typu Constellation, lecąca w przeciwnym kierunku. Zapewne... Khm... Właściciel łazika i Cutlassa... Z których już pewnie nic nie zostało... A ja nic, nic nie wiem, nic nie widziałem, to w ogóle nie ja. Dolatuję do hangaru w Lorville, ale ciężko wylądować, oj ciężko, większość silników manewrowych kaputt, statek ledwo hamuje, jest trudny... Udało się, przyziemiłem. Naprawy kosztowały 40 kredytów. Przy zarobionych prawie trzech tysiącach to pikuś :). I to jest właśnie Star Citizen, o czym wiedzą ci, którzy grają. Czasami nawet najprostsza misja zmienia się w niezapomniane przeżycie. Coś fajnego wynika (niemal) zupełnie z niczego
  3. Tak :D. Teraz mi się przypomniało, jak chciałaś mi pokazać, jak się dryluje głazy i głaz się rozpuknął i mój statek wysadził i Twój statek wysadził...
  4. Pierwszy wpis musi być powiązany z tą stroną i wyjątkowo życzliwym przyjęciem, jakie zgotowała mi @Nebthtet, @Ojciec i reszta ekipy. Oczywiście damy mają pierwszeństwo, więc napiszę najpierw o Neb. Jedna z pierwszych wspólnych naszych wypraw odbyła się jej Freelancerem, a polegała na rozstawieniu czujnika... No właśnie: gdzie? Byliśmy przekonani że na powierzchni asteroidy, ale o tym za chwilę. Po raz pierwszy wtedy siedziałem w statku firmy MISC (nie pamiętam, czy był to Dur, Mis czy Max) i dech mi zaparło, gdy światło słońca przesuwało się po desce rozdzielczej, gdy silniki mruczały akompaniując muzyce i ciszy. Lecieliśmy niewiele rozmawiając, bo oboje (jak mi się zdaje), czuliśmy magię tej przecież całkiem zwyczajnej wyprawy. Magię tę wciąż odczuwam grając w Star Citizena i niech to się nie kończy. Gdy dolecieliśmy do znacznika, wyciągnęliśmy pudło z ładowni (chyba ja je wyciągnąłem) i zbliżyliśmy się do rotującej skały. Jak weterani pewnie się domyślają, zginąłem dość szybko, bo na asteroidach (w każdym razie na razie) nie da się stanąć. Obudziłem się w stacji Olisar, doleciałem do Neb swoją Aurorą i ponowiliśmy próbę. Znowu nieudaną. Nie pamiętam, ile razy ginęliśmy, ile razy ja pożegnałem się z życiem, ile (i czy) Neb, w każdym razie w pewnym momencie daliśmy za wygraną. Chociaż wyprawa była nieudana, to oczywiście zaliczam ją do udanych, bo czar wspólnego lotu i zabawnych wysiłków wrył mi się w pamięć i do dzisiaj uśmiecham się na wspomnienie. Neb potem wysłała mi fotkę rozłożonego czujnika (rozłożyła go w ładowni swojej krypy) i kształt ten skojarzył mi się z satelitą. Potem, już sam, podjąłem się znowu tej misji i przypadkiem rozłożyłem pudło jeszcze w stacji Grim Hex, przy uroczym garsonie. I znowu to skojarzenie z satelitą z rozłożonymi bateriami słonecznymi... Gdy doleciałem do wskazanego miejsca, nie było tam asteroidy i to dało mi do myślenia. Wypłynąłem w kosmos z paką, puściłem ją w próżnię i niewiele myśląc, rozłożyłem... Wtedy nagle pojawiła się informacja, że misja została zakończona sukcesem! To takie oczywiste! Czujnik od samego początku powinien był po prostu swobodnie dryfować w pustce, a nie stać na asteroidzie. Byłem tak szczęśliwy, że cyknąłem sobie fotkę, która teraz zdobi head niniejszego bloga. Można w sumie powiedzieć, że w trakcie tych dwóch wypraw zaliczyłem trzy. Nieudaną, udaną i udaną. Oby tak dalej.
  5. Marcin Przybyłek

    Z pamiętnika Star Citizena

    Screeny upamiętniające moje błędy i wypaczenia tudzież przygody niezapomniane w wiadomej grze :).
  6. Marcin Przybyłek

    85x in Lorville

    Piękny widok! Nie wiedziałem, że boki tej budowli tak błyszczą w słońcu!
  7. Dziękuję za przywitanie :). W Star Citizena gram od... 3 tygodni? Odwiedziłem już chyba wszystkie lokacje, ale pytań mam mnóstwo i wielu rzeczy wciąż nie wiem. W zasadzie dopiero zaczynam się orientować, czego nie wiem
  8. Dopisuję się. Moje dane w Star Citizenie: Community Moniker: Martin Ann Drimm Handle: Aymore Pozdrawiam
  9. Dzień dobry, jestem tu nowy, przeczytałem, że wypada się przywitać, więc się witam :). W gry gram od zawsze, trochę piszę, trochę czytam :). O mnie tyle Deep Space
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Polityka prywatności