Mass Effect: Andromeda to już czwarta część serii gier, w której prowadzimy naszego wspaniałego Komandora Szeparda ku jego świetlanej przyszłości… no chyba że mrocznej, to już zależy tylko od nas.

Nope, nie tym razem.

Mass Effect: Andromeda – odświeżone uniwersum

Mass Effect: Andromeda to zupełnie nowa historia w innej galaktyce – tytułowej Andromedzie. Bohaterem tym razem będzie niejaki Ryder, a tak właściwie gracz dostanie w kontrolę jedno z rodzeństwa (zależnie od tego, jaką płeć wybierze).

Zmieniając galaktykę twórcy w sprytny sposób odcinają się od przeszłości. Akcja gry ma nas przenieść do bliżej nieokreślonej przyszłości, co racja nie powiedziano tego wprost, ale przecież podróż do innej galaktyki powinna trochę potrwać (no chyba że moglibyśmy liczyć na bramy międzygalaktyczne, co w sumie mogłoby przypominać Cytadelę).

Możemy się spodziewać, tak jak w poprzednich częściach, rozbudowanego wątku fabularnego. Jedną z najważniejszych rzeczy w poprzednich grach było stworzenie drużyny pod naszym dowództwem. Z nową przyjdzie nam wspólnie odkrywać niezbadaną przestrzeń. Poznawanie kolejnych załogantów jest bardzo ważne – w zależności od naszych stosunków z podkomendnymi możemy podczas misji mieć przeróżne przeżycia. Istotną częścią gry są oczywiście romanse, mają być teraz bardziej naturalne i mogą wpływać znacznie mocniej na naszą drużynę i historię.

Zmianie ulega proces podejmowania decyzji. W Andromedzie nie będzie tak jasnego rozróżnienia na dobry/zły wybór. Czasem pochopna i prosta decyzja poskutkować niespodziewanymi efektami.

Spotkamy na swojej drodze znane nam już rasy z poprzednich części (ludzie, Asari, Salarianie, itp). Oczywiście w nowej galaktyce przyjdzie nam się spotkać z zupełnie nowymi nieznanymi gatunkami, bardziej i mniej rozwiniętymi. Dla jednych możemy być gośćmi, dla innych najeźdźcami. Od naszych decyzji będzie zależało jak ułożą się relacje lokalnych gatunków z nami – przybyszami z innej galaktyki.

Mechanika i kwestie techniczne

Nowa część ma mieć podobny styl gry co poprzednie. Bohaterem będziemy kierować mając kamerę ustawioną ponad głową – czyli jak wcześniej, gra akcji TPP, z elementami RPG.

Istotnym elementem gry ma być eksploracja nowych światów, trochę na wzór tej z pierwszej części. Światy mamy przemierzać w pojeździe Mako, znanym i lubianym sprzętem (:)) z pierwszej części gry (oczywiście współczesnym jego modelem, nie reliktem z pierwszej części ME). Kosmos przemierzać będziemy jednostką Tempest, wzorowaną na Normandii.

Grę napędza silnik Frostbite, znany z takich gier jak Battlefield 4 czy Dragon Age: Inquisition.

Wymagania systemowe

W tej chwili jeszcze nie są w pełni określone. Bezpiecznie będzie założyć, że do uruchomienia gry będzie potrzebna konfiguracja podobne jak do Battlefield 1. Tak więc rozsądne (średnie ustawienia): zapewne karta AMD RX 460 lub Nvidia GTX 950, jakikolwiek 6-rdzeniowy procesor AMD lub Intel i3 / i5.

Zalecane ustawienia: AMD RX 480 4GB lub Nvidia GTX 1070 3GB powinna wystarczyć dla gry w rozdzielczości 1080p i wysokich ustawieniach. Do tego procesor 8-rdzeniowy AMDlub Intel i5 / i7.

Na konsolach PS4 i PS4 Pro gra ma działać w 30 klatkach na sekundę. Zapewne Xbox One będzie miał ustawioną płynność rozgrywki na porównywalnym poziomie.

Plotki

Przybysze z Drogi Mlecznej podobno mają być traktowani z nieufnością. W sumie nie ma się co dziwić, kolonizatorzy w końcu zostają postrzegani jako najeźdźcy, tak pewnie będzie w Andromedzie w niektórych systemach.

Multiplayer

W grze ma być tryb rozgrywki sieciowej, ale nie ma mieć ona tak dużego znaczenia jak to było w przypadku Mass Effect 3. Może jednak dać nam jakieś małe bonusy podczas rozgrywki fabularnej w trybie dla pojedynczego gracza.