Skocz do zawartości

Witaj na pokładzie !

Zarejestruj się aby uzyskać dostęp do wszystkich możliwości oferowanych przez naszą społeczność. Po zalogowaniu możesz zakładać tematy, odpowiadać w istniejących, przeglądać i dodawać zawartość galerii, korzystać z systemu reputacji, prywatnego komunikatora i wielu innych opcji!

Ten komunikat zostanie usunięty gdy się zalogujesz.

Poradniki Star Citizen

Potrzebujesz drogowskazu? Skorzystaj z naszych poradników!

Porozmawiajmy na żywo!

Chcesz pogadać na żywo? Dołącz do nas na Discordzie!

Dołącz do Ater Dracones!

Szukasz wyborowego towarzystwa do gry w Star Citizena i nie tylko? W Ater Dracones znajdziesz sporo interesujących osób, wsparcie i fajny klimat, a także największą lecz posiadającą własny charakter praktycznie najstarszą aktywną polską organizację w SC.

Mimo iż jest nas wielu cenimy sobie indywidualność naszych członków, a aktywni mogą liczyć na możliwość kształtowania losów klanu.

Rozważania o Science-Fiction

  • wpisy
    2
  • komentarzy
    5
  • wyświetleń
    297

Obcość obcych

Amb3r

170 wyświetleń

„Istnieją tylko dwie możliwości: albo jesteśmy sami we Wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające.” – Arthur C. Clark

 

Czy istnieje życie pozaziemskie?
Prawdopodobnie, przemawia za tym statystyka.
Czy istnieje inteligentne życie?
Całkiem możliwe.
Czy istnieje w naszej galaktyce?
Może, ale nie musi.
Czy istnieje teraz?
Niekoniecznie.

Obecność obcych w sci-fi jest równie sensowna jak ich zupełny brak.
Prawdopodobieństwo przemawia za ich istnieniem, ale rozmiar i wiek wszechświata sprawia, że równie dobrze mogliby nie istnieć.
Nawet po uzyskaniu napędu nadświetlnego kosmos byłby ogromny, a przede wszystkim stary.
Istnieją obcy, ale na drugim końcu nieskończonego wszechświata.
Istnieją obcy, nawet dość niedaleko, ale pojawili się miliardy lat przed lub po nas i nie mieliśmy szansy na kontakt.
Oczywiście nic nie wzbrania ich istnieniu niedaleko i w obecnych czasach, ale to wcale nie jest najbardziej prawdopodobna możliwość. Może i najciekawsza, ale nie najprawdopodobniejsza.

 

 41y9PiKOeuL._SL500_AC_SS350_.jpg             latest?cb=20130418235005

 

Zatem jeśli są to jacy są?
Podobni do nas? Wątpliwe, ale nie niemożliwe.
Najczęściej obcy w sci-fi są humanoidami, z którymi możemy się lepiej lub gorzej, ale dogadać. Mało prawdopodobna opcja, ale wygodna dla tworzenia historii.
Są wystarczająco obcy by ludzie mogli się od nich wyraźnie odciąć, ale na tyle podobni by jakiekolwiek relacje z nimi były możliwe.

Jednak obcy mogą wyglądać bardzo różnorodnie. Wielu z nich pewnie nawet by nie kwalifikowało się jako istoty żywe wobec obecnych standardów.

Kilka ciekawszych przykładów z jakimi się spotkałem lub sam pomyślałem (pewnie podświadomie kierując się czymś o czym zapomniałem):

·         Świadoma planeta-superkomputer – „Warstwy Wszechświata”

·         Inteligentne jednokomórkowce, potrafiące łączyć się w kolonie i wykorzystujące materiał genetyczny do przechowywania informacji (nie tylko tych odnośnie funkcjonowania) – „Odwet Oceanu”

·         Obcy z super-zimnych obszarów kosmosu, których budowa opiera się na kondensacie Bosego-Einsteina (w największym uproszczeniu jest to zamrożony gaz) – „Najemnicy”

·         Żywe kryształy – „Grillbar Galaktika”

·         Inteligentny ocean biomasy – „Solaris”

·         Istoty, które są samoświadome jako kolonia, ale samodzielnie są prymitywnymi organizmami – „Wyjście z cienia”

·         Bardzo inteligentne, ale nie samoświadome istoty – „Ślepowidzenie” (Polecam)

·         Byty czysto energetyczne lub informacyjne

·         Istoty z antymaterii

·         Istoty, które wzięliśmy za obcych, a byli tylko organami wielkiego obcego.

Można by tak długo wymieniać. Pojawia się też jeszcze jedna kwestia.
Przyjmijmy, że obcy wyewoluowali na planecie o wielkiej masie, potężnych fluktuacjach grawitacyjnych i magnetycznych oraz, że potrzebują tych fluktuacji do funkcjonowania.
Mogą być najbardziej zaawansowaną i pokojową rasą we wszechświecie, ale mimo swego zaawansowania z powodu braku materiałów lub czegoś innego nie są w stanie opuścić swojej planety, a jej warunki są zabójcze dla większości innych obcych.
Scenariusz równie prawdopodobny jak to, że natkniemy się na obcych, których zrozumiemy.

 

latest?cb=20140820045523      0435585b-a216-4d0c-9d9e-01de8f436d39.jpg 

 

Wracając właśnie nie do samej formy, ale rozumowania obcych.
Najprawdopodobniej obcy okazaliby się zbyt, wybaczcie truizm, obcy.
Zacznę od łagodniejszego przypadku. W „Warstwach Wszechświata” jeden obcy na chęć pomocy emocjonalnej reaguje dość drażliwie i pyta się człowieka czy jest w stanie zrozumieć tok myślenia starożytnego samuraja z rodzinnej planety ludzkości. Na odpowiedź przeczącą, której się zresztą spodziewał odpowiada, że on i tak jest nieskończenie bliższy niż tok rozumowania jakiegokolwiek obcego.
Bardziej radyklanym przypadkiem jest seria „Głębia” gdzie pojawia się „Paradoks Percepcji”. Obcy są tak obcy, że ludzkość nie jest w stanie ich zrozumieć w najmniejszym stopniu.
Po znalezieniu jednej pozornie dającej się zrozumieć rasy okazuje się, że oni nie reagowali na nas, ale na mikroby w naszych organizmach.

 

Osobiście sądzę, że nawet jeśli po spotkaniu obcych rozpoznamy, że to obcy – równie dobrze możemy nawet na nich nie zwrócić uwagi jeśli będą wystarczająco obcy – to skończy się na całkowitym braku sensownego kontaktu.

 

Jest jeszcze kwestia rozwoju technologicznego. Ludzie są kiepscy w przewidywaniu rozwoju własnej technologii, a co dopiero technologii zupełnie odmiennej.
Popularnym rozwiązaniem tego problemu jest skala Kardasheva bazująca na ilości wykorzystywanej energii.
Jej niewątpliwym plusem jest to, że nie odwołuje się do ludzkiej wyobraźni przez co wydaje się dość obiektywna.
Jednak nie jest doskonała. Spotkałem się z propozycją hipotetycznego gatunku prostych fotosyntetyzujących jednokomórkowców, które żyją na asteroidach tworzących coś w rodzaju sfery Dysona co sprawia, że technicznie należałyby do cywilizacji Typu II mimo, że nie spełnia kryteriów podawanych przy cywilizacji typu 0. Ludzie nie osiągnęli zaś jeszcze poziomu I.
Kto jest waszym zdaniem lepiej rozwiniętym technologicznie gatunkiem?
Ja osobiście pomyślałem też o jeszcze jednej możliwości – aby wywołać lawinę można wstrząsnąć górą lub pchnąć odpowiedni kamyk.
Ludzie są dość mało efektywni ze znaczną częścią wykorzystywanych technologii; dlaczego nie mogłaby istnieć o wiele bardziej zaawansowana cywilizacja, która nie tyle co potrafi korzystać z o wiele większych ilości energii, ale podobnych lecz z o wiele większą wydajnością?
Pierwsze silniki parowe miały mniej niż 10% wydajności. Większość z okresu ich dominacji miała między 10 a 20%. Obecnie zaś można osiągnąć wyniki między 40 a 50%. Przy wykorzystaniu takiej samej energii można zrobić więcej.

 

Dochodzimy więc do czegoś na co pewnie wszyscy czekali. Wojny z obcymi. Pewnie was rozczaruję, bo podsumuję to w kilku zdaniach. Jeśli cywilizacja nie mająca możliwości podróży międzygwiezdnych wejdzie w konflikt z cywilizacją mającą dostęp do technologii umożliwiającej takie podróże to przegra z kretesem. Mogłaby być nawet o wiele lepsza pod względem rozwoju myśli militarnej, ale różnice technologiczne będą zbyt duże. Wytrzymałość materiałów, ilość i efektywność wykorzystania energii etc. Laser górniczy dużej mocy może posłużyć równie dobrze do pocięcia statku co asteroidy.
W wypadku konfliktu dwóch mających dostęp do technologii umożliwiających podróże międzygwiezdne pojawia się mnóstwo zmiennych. Wielkość zaplecza gospodarczego, poziom rozwoju strategii i taktyk wojskowych, różnice technologiczne, gotowość poniesienia strat. Wygra ten kto ma wystarczającą przewagę w wypadkowej tych zmiennych lub w pewnych wypadkach miał szczęście i zrobił coś co spowoduje, że przeciwnik nie będzie chciał lub nie będzie mógł kontynuować walk. Mogą to być rzeczy, które są dla nas zrozumiałe jak zajęcie świętej planety lub zupełnie dziwne, których nawet byśmy nie zauważyli i nie mogli dojść dlaczego nagle mimo przewagi przeciwnik przestał walczyć.

 

swtor-space-combat.jpg  Ładne, ale tak to nie będzie wyglądać na pewno. Za mała efektywność.

 

Dlatego nie narzekajcie na zbyt ludzkich obcych w sci-fi. Gdybyście dostali „rasowych” obcych nie wiedzielibyście jak się do nich zabrać.
Ja osobiście lubię jak jest przynajmniej jedna niehumanoidalna rasa wśród obcych, ale to moja preferencja spowodowana tym, że czasem mam dość zbyt ludzkich (przynajmniej z wyglądu) obcych. Ma się niemal nieograniczoną swobodę, a wybiera się pomalowanie ludzi na zielono – tanie, proste i niesamowicie nudne.

  • Lubię to! 1
  • Twoje zdrowie! 1


5 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Nebthtet

☠️ Admiralicja

Napisano

Nie do końca zgodzę się że nie wiedzielibyśmy jak się zabrać za takich obcych w popkulturze (RL to co innego ale ja nie o tym). To kwestia odpowiedniego przedstawienia. Popatrz właśnie jak pięknie temat zaadresował Lem we wspomnianym przez ciebie Solaris. Niestety większość twórców po prostu nie dysponuje wystarczająco dużą wiedzą i wyobraźnią. 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Amb3r

Sztab Game Armady

Napisano

Będę musiał sobie odświeżyć Solaris, bo mało co już pamiętam. Jednak nie chodziło mi o to, że pojedyńczy autorzy potrafią coś takiego zrobić. Lem jest doskonałym pisarzem (nie komunistycznym spiskiem). Chodziło mi, że większość odbiorców nie będzie wiedziała się jak za to zabrać. Sci-fi jest zbyt przesiąknięte takimi oklepanymi ludzkimi obcymi, że sporo osób nie widziała jak by zareagować na naprawdę obcego obcego.

 

Coś mi się kołacze o słowach od autora "Ślepowidzenia". Będę musiał sprawdzić, bo chyba pasuje do tematu z czym ludzie sobie poradzą.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Nebthtet

☠️ Admiralicja

Napisano

Ale Philipa K. Dicka to ty mi tu nie szkaluj :D. Co miał biedny poradzić że cierpiał na paranoję? Inaczej raczej by Lema nie posądzał o bycie spiskiem :).

 

No i tutaj również wchodzi temat dostosowywania przekazu pod odbiorcę. Posłużę się przykładem jakże miłego naszemu sercu kina: jak popularne są filmy dobre i ambitne, a ile osób ogląda totalny chłam (nawet jeśli krytyka słusznie zjedzie go równo z glebą albo i bardziej)?

 

Przykładowo: to gówno, które powinno zostać spalone ogniem atomowym, a wszystkie osoby odpowiedzialne za jego powstanie powieszone za jaja (lub coś innego równie bolesnego) na suchej gałęzi kosztowało 50 milionów USD, a box office światowy to 200 405 914 USD. Tak, ten płonący wypierd ZAROBIŁ (dla nieoblatanych w temacie: aby film nie był stratny box office musi wynosić minimum 2 x tyle, co koszt produkcji). Co gorsza, patrząc na kwotę pewnie ktoś wysra sequel. I żeby nie było że pluję na filmy animowane. Kocham je. W formie wszelakiej. Ale takie "produkcje" tylko pokazują skalę spier**lenia w pewnych miejscach branży filmowej. I lżej określić tego nie sposób.

 

Dla porównania Blade Runner 2049 kosztował 150 mln USD, a jego światowy box office to 259 190 719 USD. Jak widać przeciętny odbiorca lubi żreć gówno - bo jeśli box office dla tych dwóch filmów odzwierciedlałby oceny, to różnica byłaby większa. Znacznie.

 

Ludzie nie chcą myśleć. Ludzie chcą konsumować bezrefleksyjnie, nie ruszając dupy lub mózgu. Przypomina mi się WALL-E i to, co tam się porobiło z ludzkością. Mentalnie to niestety w wielu przypadkach już tak jest :(, a tą zaśmieconą planetą jest właśnie nieraz branża gier AAA i kina mainstreamowego.

 

Może przesadzam. Ale szlag człowieka czasami trafia.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Amb3r

Sztab Game Armady

Napisano

44 minuty temu, Nebthtet napisał:

Ale Philipa K. Dicka to ty mi tu nie szkalu

Nie szkaluję, też go lubię ^^

 

Jednak ogólne zidiocenie jest przerażające. Fakt, czasem lubię poczytać lub obejrzeć coś lekkiego (takie przygody Dirka Pitta napisane przez Cusslera to bardzo przyjemne czytadło, ale niezbyt ambitne). Jednak poniżej pewnego poziomu nigdy nie zejdę.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Nebthtet

☠️ Admiralicja

Napisano

Nie no, nie mam na myśli kultury "lekkiej". Raczej taką totalną pustaczą jej namiastkę. A Dirk Pitt fajna rzecz, ale w pewnym momencie już za dużo wydziwiania jakoś tam się robiło. Tym niemniej lektura relaksująca :).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Polityka prywatności